29 marca 2018

 

Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 9 sierpnia 2016 r. – 15 września 2016 roku została powołana przy ministrze właściwym do spraw prawa pracy Komisja Kodyfikacyjna prawa pracy. Do zadań Komisji należy ( w okresie wynoszącym nie więcej niż 18 miesięcy) opracowanie projektu ustawy – Kodeks pracy wraz z uzasadnieniem oraz projektu ustawy – Kodeks zbiorowego prawa pracy z uzasadnieniem. Przewodniczącym zespołu jest wiceminister pracy Marcin Zieleniecki, wybitny ekspert dotyczący prawa pracy. W skład Komisji weszli zarówno przedstawiciele związków zawodowych, jak i organizacji pracodawców.

W ostatnim czasie w mediach pojawiło się mnóstwo sprzecznych doniesień odnośnie zmian proponowanych przez Komisję. Część z nich wywołała spore kontrowersje i była szeroko komentowana na portalach społecznościowych.  Ubolewam nad tym, ponieważ takie zamieszanie nie służy spokojnej i rzeczowej pracy Komisji od której zależeć będzie to czy w Polsce dokona się rewolucyjna zmiana w zakresie pozycji pracownika na rynku pracy, a niewątpliwie są na to ogromne szanse. Jestem jednak przekonany, że spekulacje ucichną już niedługo, gdy Komisja przedstawi ostateczny projekt nowego prawa pracy. Potem trafi on do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i tam zostanie poddany analizie oraz ocenie. Mam nadzieję, że projekt ten – wedle zapowiedzi – będzie szedł naprzeciw realiom współczesnego rynku pracy, który bardzo się zmienił w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, ale zarazem uwzględnione zostanie w nim to, że dotychczas na skutek licznych niedoskonałości i dziur w prawie pracy, polscy pracownicy byli w gorszej sytuacji niż pracownicy z innych krajów europejskich. I chodzi nie tylko o łamanie prawa pracy np. w zakresie czasu pracy, niepłacenia pensji, nieudzielania urlopu, niereagowania na mobbing, czy nieprzestrzegania przepisów bhp, ale również całkowite omijanie prawa pracy poprzez „wypychanie” pracowników na umowy śmieciowe czy tzw. samozatrudnienie. Polska jest niechlubnym liderem w Europie w zakresie liczby pracowników zatrudnionych na umowy śmieciowe. Z tym problemem z sukcesami stara się walczyć rząd Prawa i Sprawiedliwości. Dzięki takim systemowym działaniom rządu jak wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej i waloryzowanie jej razem z płacą minimalną, a także walka z syndromem pierwszej dniówki, wyposażanie Państwowej Inspekcji Pracy w dodatkowe uprawnienia kontrolne, coraz większa liczba pracodawców decyduje się na zatrudnianie na podstawie umów o pracę. Ponadto rząd przyjął niedawno ustawę o ograniczeniu handlu w niedzielę, która sprawi, że pracownicy handlu w niedzielę będą mieć więcej czasu dla siebie i dla rodziny.

Problem jednak nadal istnieje, a jednym z największych wyzwań Komisji jest właśnie uporanie się z nim i sprawienie, aby polski pracownik przestał być pracownikiem drugiej kategorii. Dlatego cieszy mnie to, że przedstawiciele Komisji zadeklarowali zaproponowanie takich rozwiązań, które ograniczą pozakodeksowe zatrudnianie oraz nadmierne stosowanie umów na czas określony. Nie może być bowiem tak, że pracownik świadczący pracę w określonym miejscu i czasie jest pozbawiony etatu, a co za tym idzie ochrony kodeksowej, prawa do odwołania się do Sądu Pracy, ustawowych dni urlopowych i innych korzyści. Nie są to żadne przywileje, jak zwykło się mawiać w prasie wrogiej związkom zawodowym, ale podstawowe prawa, które są normą w większości krajów europejskich. Dziwi mnie jednocześnie to, że obecna opozycja, która rządziła przez 8 lat i deklarowała potrzebę „doganiania Zachodu”, nie tylko nie zajmowała się tymi problemami, ale również je pogłębiała, wprowadzając w prawie pracy zmiany niekorzystne dla pracowników.

Mam również nadzieję, że rząd pochyli się nad problemem celowego zaniżania minimalnych stawek godzinowych poprzez wykorzystywanie luk w prawie oraz przepisów o dodatkach stażowych. Pracodawcy stosują niekorzystny dla pracowników proceder, polegający na tym, że osobom z długim stażem pracy proponuje się niższe minimalne pensje, tłumacząc się, że wraz z dodatkiem stażowym wynagrodzenie przekracza kwotę minimalną zawartą w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu za pracę. W efekcie pracownik zarabia nieznacznie ponad kwotę pensji minimalnej, a pracodawca utrzymuje, że zapisy są zgodne z obowiązującym prawem.

Jest to jednak absurdalne, bo prowadzi do sytuacji w której pracownik z dłuższym stażem pracy otrzymuje prawie takie samo lub niewiele większe wynagrodzenie co pracownicy z mniejszym stażem, którzy są tego dodatku pozbawieni. W tej sprawie złożyłem interpelację do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W odpowiedzi sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Stanisław Szwed napisał, że resort dostrzega potrzebę modyfikacji obecnego zakresu minimalnego wynagrodzenia za pracę w celu zapewnienia bardziej sprawiedliwego i przejrzystego kształtu tego wynagrodzenia i rozważa stosowne zmiany w prawie.

Poseł Bogdan Latosiński