W sierpniu minęła już dziewiąta rocznica strajku w MPK Kielce. W 2007 roku pracownicy stoczyli nierówną walkę o przyszłość zakładu, posady i materialny byt swoich rodzin. Strajk musiał się odbyć, bo miasto chciało sprzedać zakład z pominięciem gwarancji zatrudnienia, warunków pracy oraz rozwoju usług przewozowych. Strajk okupacyjny trwał 18 dni i nie zabrakło w jego trakcie dramatycznych momentów. Tym co nas trzymało w ryzach i pozwoliło wytrwać w tych trudnych chwilach była świadomość tego, że jesteśmy popierani przez regionalne struktury „Solidarności”, ogólnopolską centralę związku i samych Kielczan, którzy rozumieli nasze motywacje i dawali temu wyraz, choć autobusy przez kilka tygodni nie kursowały po mieście i wiązało się to z licznymi niedogodnościami dla pasażerów.

Ostatecznie doszło do porozumienia z miastem i bitwa o kieleckie MPK zakończyła się sukcesem związków zawodowych oraz uczestników strajku. Dziś – 9 lat po tamtych wydarzeniach – widać, że ta walka opłaciła się. Po strajku odpowiedzialność za firmę wzięli sami pracownicy. MPK przekształciło się w spółkę pracowniczą i dzięki temu nie musiało zostać sprzedane francuskiej korporacji, tak jak wcześniej planowano. W tym czasie rozpoczął się okres reform i przekształceń, które wyprowadziły MPK na prostą. Dzięki inwestycjom udało się odnowić tabor. Znacznie poprawiła się kondycja finansowa spółki. Kielecka komunikacja miejska jest co raz bardziej nowoczesna. Docenili ją dziennikarze samorządowego pisma „Wspólnota”, którzy ogłosili, że jest to najlepsza komunikacja miejska w Polsce. Wszystko dzięki odpowiedzialnej i racjonalnej polityce.

Należy o tym pamiętać szczególnie, że w Polsce panuje nieprawdziwy mit utrwalany przez niektóre media dotyczący tego, że związki zawodowe nie pomagają pracownikom, dbają tylko o siebie i działają na szkodę zakładów pracy „wszczynając niepotrzebne awantury”. Jak pokazuje historia MPK oraz wielu innych kieleckich firm, jest zupełnie odwrotnie. Tam gdzie jeszcze istnieją silne struktury związkowe, tam zdecydowanie łatwiej walczyć o swoje prawa. Osamotniony pracownik bez wsparcia związkowego nigdy nie będzie miał takiej siły negocjacyjnej w sporze z pracodawcą, jaką ma działając w związku. Ponadto wbrew licznym przekłamaniom związkom zawodowym i pracownikom zależy na tym, aby firmy były w dobrej kondycji finansowej, bo im lepsza ona jest, tym większa jest szansa na zachowanie etatów i wzrost płac. Nie wiadomo jakby dzisiaj wyglądało kieleckie MPK oraz publiczny transport zbiorowy w naszym mieście, gdyby nie determinacja pracowników zrzeszonych w strukturach związkowych. Dlatego warto doceniać działalność związków zawodowych i tych pracowników, którzy nie boją się upominać o swoje. Warto brać z nich przykład i samemu zapisywać się do związków oraz namawiać do tego innych. To we wspólnocie jest siła, a głos polskich pracowników nie będzie słyszalny, jeśli ludzie będą unikać kolektywnej współpracy na poziomie zakładów. Pamiętajmy o tym nie tylko przy okazji rocznic.

Poseł Bogdan Latosiński

Tekst ukazał się we wrześniowym numerze pisma „Pasażer” z 2016 roku.