nowoczesna-po-karteczki

Partia (Nie)nowoczesna

Kilka tygodni temu w Sejmie miał miejsce bezprecedensowy atak na związki zawodowe. Partia Nowoczesna złożyła projekt ustawy „o likwidacji przywilejów związków zawodowych”, który znacznie ograniczyłby działalność związków zawodowych w Polsce i utrudniłby im funkcjonowanie. Już sama nazwa tego projektu ma charakter manipulacyjny,  bo związki zawodowe nie są w Polsce uprzywilejowane, lecz marginalizowane, w przeciwieństwie do wielkiego biznesu, który od lat skutecznie lobbuje za tym, aby rola związków w polskiej gospodarce była systematycznie ograniczana. Na szczęście głosami posłów Prawa i Sprawiedliwości projekt został odrzucony.

Nowoczesna postulowała między innymi zlikwidowanie etatów związkowych, godzin związkowych oraz wprowadzenie zasady, że działalność związkowa byłaby prowadzona poza godzinami pracy. Doprowadziło by to do wyrzucenia związków zawodowych poza zakłady pracy. Zakładowe struktury związkowe są przeważnie jedynymi organizacjami, które w sposób regularny i skoordynowany walczą o prawa i godność pracowników. Pracownik etatowy może się skupić tylko i wyłącznie na działalności typowo związkowej i pracowniczej. Gdyby zmuszono go do zajmowania się tym po godzinach pracy, to byłby przesadnie przeciążony i w konsekwencji jego działania byłyby o wiele mniej skuteczne niż w przypadku ośmiogodzinnej pracy etatowej. I być może właśnie o to pomysłodawcom projektu chodzi. Projekt zakładał również odebranie zakładowym i międzyzakładowym organizacjom związkowym prawa do pomieszczenia na terenie firmy. Mogło by to doprowadzić do tego,  że spotkania odbywałyby się w miejscach znacznie oddalonych od zakładów pracy i pracownicy nie pojawialiby się na nich ze względu na koszty związane z dojazdem, które nie każdy w stanie jest ponieść, a także po prostu zwykły brak czasu. Oczywiście pracownik nie otrzymywałby wynagrodzenia za godziny spędzone na spotkaniach związkowych.

Kolejne niekorzystne dla związków rozwiązanie dotyczy ściągania składek związkowych z pensji pracowników. Obecnie jest to obowiązkiem pracodawcy, po zmianach pracodawcy musieliby to robić dopiero po porozumieniu się w tej sprawie ze związkami zawodowymi, ale łatwo się domyśleć, że wielu z nich specjalnie blokowałoby możliwość kompromisu, co z kolei znacznie utrudniłoby związkom funkcjonowanie.

W projekcie jest jeszcze pomysł nałożenia na związki obowiązku przedkładania sprawozdań finansowych. Trzeba jednak zaznaczyć, że obecnie takiego obowiązku ustawodawca nie nakłada nawet na stowarzyszenia, a  działalność finansowa związków podlega kontroli organów podatkowych i ciał statutowych, więc zarówno ten postulat, jak i cały projekt jest tylko przysłowiowym „biciem piany” mającym na celu frontalne uderzenie w związki zawodowe, a może nawet ich likwidację.

O tym jak bardzo bałamutny jest to projekt niech świadczy uzasadnienie wnioskodawców, którzy piszą: „celem tych działań jest zapewnienie lepszego wykorzystania pieniędzy podatników oraz zapewnienie wyższej jakości usług publicznych”. Na stronie internetowej Nowoczesnej znajduje się z kolei sugestia, że niemieckie związki zawodowe utrzymują się tylko ze składek, a polskie nie. Jest to ewidentne kłamstwo, którego neoliberałowie używają często po to, aby wprowadzić opinię publiczną w błąd. W Polsce związki zawodowe nie są finansowane ze środków publicznych i utrzymują się one ze składek członkowskich. Ponadto bardzo wymowne jest to, że neoliberałowie nie pochylają się nad finansami organizacji pracodawców. Tymczasem jak zauważył Janusz Jerzy Gołąb w artykule „Jak oni się utrzymują? O finansach organizacji pracodawców” opublikowanym w kwartalniku „Nowy Obywatel”: „Organizacje pracodawców, w przeciwieństwie do związków zawodowych, pośrednio finansuje państwo! Dzieje się tak w efekcie stosownego zapisu w ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych. Otóż zgodnie z tą ustawą pracodawcy i przedsiębiorcy należący do wymienionych organizacji mogą w majestacie prawa, na podstawie art. 16 ust. 1 pkt 37, wliczać w koszty uzyskania przychodów swoich firm składki na rzecz tych organizacji”. Pewnie jednak nie doczekamy się nigdy projektu ustawy klubu Nowoczesna likwidującego ten zapis w trosce o „lepsze wykorzystanie pieniędzy podatników”!

Kolejne przykręcanie śruby związkom zawodowym w kraju, gdzie skala wyzysku i łamania praw pracowniczych jest znacznie wyższa niż w innych państwach europejskich, to cios w interesy pracowników najemnych i przybliżanie nas do standardów sprzed wielu wieków, gdzie związków zawodowych w ogóle nie było, a prawa pracownicze i socjalne nie istniały lub były znikome. Wszystkie te współczesne zdobycze naszej cywilizacji klasa pracownicza musiała sobie wywalczyć w brutalnej walce, często narażając przy tym zdrowie i życie.  Bawić więc może to, że partia, która ma „nowoczesność”, „postępowość” i „europejskość” w nazwie oraz na sztandarach jest w gruncie rzeczy tak bardzo antyeuropejska i nienowoczesna i gra na prymitywnych, antyzwiązkowych lękach oraz populizmach, próbując przy okazji zniszczyć dialog pomiędzy związkami i pracodawcami, który jest zagwarantowany przez polską Konstytucję i stanowi rdzeń europejskiej demokracji.

Poseł na Sejm RP Bogdan Latosiński

Tekst ukazał się w biuletynie komunikacji miejskiej „Pasażer”.