29 listopada 2017

Wokół przetargu na obsługę komunikacji miejskiej w Kielcach narosło wiele nieprawdziwych sformułowań i przekłamań. Niektóre środowiska, które próbują na tej sprawie zbijać kapitał polityczny, dezinformują opinię publiczną twierdząc,  że firma Michalczewski będzie dobrze wykonywała swoje zadanie, gdyż zaproponowała odpowiednią stawkę 6,07 złotych za wozokilometr ( znacznie niższą niż obecnie wykonuje 26  dziesięcioletnimi  autobusami w Radomiu) i tylko ten warunek powinien decydować o wygranej w przetargu. Osoby lobbujące za Michalczewskim i uprawiające propagandę nienawiści wobec MPK, przypominającą tę z 2007r, milczą jednak na temat tego co nie jest zawarte w ofercie, a co ma ogromny wpływ na wysokość zaproponowanej do realizacji stawki za tzw. wozokilometr oraz prawidłowe realizowanie kontraktu. Chodzi o tzw. koszty stałe ponoszone przez przewoźnika, takie jak koszty zakupu paliwa, oleju,  płynów, opłat z tytułu autocasco, OC, AC, podatek od środków transportu, podatek od nieruchomości, opłaty za energię, wodę, ciepło, koszty związane z dojazdem i zjazdem autobusów z linii, 21,75% kosztów pracodawcy od wynagrodzeń pracowników. O kosztach naprawy nie wspominam, gdyż firma stwierdza, że zakupi nowe autobusy i one nie będą wymagać napraw. Nie zgadzam się z takim twierdzeniem, ale zostawmy chwilowo ten temat. Po odliczeniu wyżej wymienionych kosztów oraz dodając do nich środki przeznaczone na zakup taboru nie ma możliwości, żeby pracownicy otrzymali godne pensje. Według naszych obliczeń przy stawce zaproponowanej przez radomskie przedsiębiorstwo i po odliczeniu kosztów stałych oraz przeznaczeniu na inwestycje (firma deklaruje, że zainwestuje 170 mln. zł.) i bez zysku, zostałoby ok. 3000 brutto na jednego pracownika, czyli o 700 zł mniej niż dysponuje obecnie MPK. W związku z tym po raz kolejny pytam: skąd firma Michalczewski weźmie tylu pracowników w Kielcach, skoro będzie proponować, tak niskie uposażenia, a rynek pracy zmaga się z niedoborem kierowców, jak również w jaki sposób zamierza zatrzymać tych pracowników przez kolejne 10 lat obowiązywania umowy oferując tak niskie uposażenie? Obecnie  zarówno  Krajowa Sekcja Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność”, jak i Związek Zawodowy Kierowców alarmują, że na rynku brakuje ok. 150 tys. kierowców. Przypominam też, że Michalczewski we Wrocławiu dysponuje o wiele większą stawkę niż w Kielcach – 8,13 zł za wozokilometr, choć tam obsługuje tylko niewielką częścią linii. Różnica między wrocławską stawką, a tą w Kielcach jest ogromna, przekładając to na wpływy miesięczne jest to kwota niebagatelna, bo większa o jedną trzecią, czyli ponad 2 mln. zł.  I z tego co mi wiadomo, miała ogromne problemy przy pozyskaniu do realizacji tego zadania pracowników. W związku z tym pytam z jakiej racji to kieleccy pracownicy mają być niewolnikami? Dlaczego mają  oni godzić się na traktowanie ich jak osób drugiej kategorii lub poprzez proponowanie tak niskiego uposażenia zmuszanie Ich do emigracji zarobkowej? Radomska firma obiecuje też, że zainwestuje 170 milionów złotych na kupno nowych autobusów. Skąd jednak firma weźmie zabezpieczenie na ich kupno przy tak niskiej stawce ? Przecież nie posiada zbyt dużego majątku, a  ma już ogromne obciążenia finansowe  związane z kontraktem  wrocławskim.  Bardzo żałuję, że tych pytań nie zadają sobie ci, którzy bezkrytycznie wspierają radomską firmę i udają, że zależy im na dobru mieszkańców  i kieleckiej komunikacji.

Niepokoi  mnie również przyszłość komunikacji publicznej w Kielcach ze względu na niekorzystny dla miasta wyrok KIO dotyczący odwołania firmy Michalczewski od decyzji ZTM wykluczającej Radomian z przetargu. Ten wyrok jest  efektem tego, że KIO orzeka na podstawie dokumentów przetargowych, które były pełne niejasności, a nie wzięto pod uwagę, że przetarg ten dotyczy świadczenia usług o ogromnym znaczeniu dla funkcjonowania miasta, a tu nie powinno być żadnych wątpliwości, żadnych niedomówień, a tych jest co niemiara.  Dobrym przykładem jest kwestia zapewnienia przez przewoźnika odpowiedniej myjni dla autobusów. ZTM w uzasadnieniu decyzji stwierdziło, że oferent w ciągu 5 miesięcy nie jest w stanie przygotować bazy autobusowej, wyposażonej w warsztat naprawczy oraz myjnię. Wbrew wcześniejszym zapowiedzią  firma Michalczewski  stwierdza, że nie jest w stanie w tym czasie wybudować myjni uniwersalnej,  czyli wodnej.  Krajowa Izba Odwoławcza sugeruje, że zapisy zawarte w SIWZ są dość ogólnikowe, gdyż jedynym wymogiem zawartym w specyfikacji przetargowej dotyczącej posiadania myjni był zapis o ,, myjni umożliwiającej codzienne mycie autobusów”. Firma Michalczewski zaproponowała, że będzie posiadała myjnię parową co do której funkcjonowania nie jest potrzebna opinia środowiskowa. Zapomniano jednak, że myjnia służy nie tylko do mycia autobusów, ale również jest ona niezbędna  do mycia podzespołów  np. silników, centralek itd.,  co jest kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa pasażerów. Ze względów środowiskowych, niezbędne jest również przy tego typu prowadzonej  działalności posiadanie tzw. obiegu zamkniętego w myjni wodnej. Ponadto  cykl mycia jednego autobusu przy użyciu myjni parowej jest o wiele dłuższy i trwa od  0,5 do 1  godziny (w przypadku myjni wodnej jedynie kilka minut). Umycie takiej liczby pojazdów, jaka jest wymagana w dokumentacji przetargowej, czyli 150 autobusów  trwałoby od 75 do nawet 150 godzin. Myjnia parowa tylko z tego względu nie jest stosowana  w żadnym z tego typu zakładów w Polsce, jak również nie jest mi znany taki przypadek na świecie. Czyżby KIO o tym nie wiedziało?  Jak to będzie możliwe, że autobusy będą czyste? Czy nie będzie dochodziło do łamania przepisów środowiskowych i  mycia ręcznego?

Kuriozalne i bez komentarza  oceniam stanowisko KIO mówiące, że  dowody pochodzące od Władz Miasta są niewiarygodne, gdyż miasto jest jednocześnie udziałowcem MPK. Czy fakt, że miasto jest jednocześnie udziałowcem  ma oznaczać, że miasto jest zmuszone działać przeciwko swojej własności i jednocześnie ma łamać obowiązujące przepisy, aby wydawać decyzje wbrew prawu tylko dlatego, że firma musi spełnić wymogi, które w normalnych warunkach by nie spełniła?

Zastanawiająca jest również obecność, tak przy otwarciu ofert, jak również  na rozprawach w Krajowej Izbie Odwoławczej pana Rochowicza. Jaką rolę w tej całej sprawie odgrywa prezes spółki Veolia, która 10 lat temu chciała przejąć MPK w wyniku procesu prywatyzacji i odmawiała podpisania pakietu gwarancji pracowniczych? Czy chodzi o wywołanie chaosu komunikacyjnego w Kielcach, tak jak to miało miejsce w 2007 r. ? Czy nie chodzi o odegranie się na pracownikach, jak również na Kielczanach za poparcie, które wówczas udzielili  strajkującej załodze?  Jak można wytłumaczyć to, że 10 lat temu nie chciano podpisać pakietu gwarancji pracowniczej tłumacząc, że inwestor ma zainwestować w ciągu 10 lat kwotę 76 mln. zł., a teraz przy tak skandalicznie zaniżonej stawce za wozokilometr 6,07 zł.  firma deklaruje, że zainwestuje 170 mln. zł Oczywiście deklaruje bo nieznane mi są dokumenty  z których by wynikało, że firma ta spełni te wymogi.

Wiadomo natomiast na pewno, że firma ta nie będzie w stanie, ani od 1 stycznia, ani w ciągu 5 miesięcy od podpisania umowy zorganizować bazy z całą infrastrukturą potrzebną do prawidłowego i bezpiecznego realizowania,  tak ważnej dla miasta usługi, jaką bez wątpienia jest transport publiczny. Firma ta nie będzie w stanie zgromadzić 350 kierowców potrzebnych do realizacji tego kontraktu. Czyżby w zamiarach tej firmy składającej tak niską ofertę przy jednocześnie wysokich deklaracjach było sprowadzenie  do Kielc pracowników za wschodniej granicy?  To pytanie na dzień dzisiejszy pozostaje bez odpowiedzi. Jest jeszcze wiele wydarzeń i niewiadomych przed nami. Od kilkudziesięciu  miesięcy docierały  do nas sygnały o działaniach wymierzonych w spółkę pracowniczą, o podejmowanych krokach, które mają doprowadzić do jej upadłości i mimo, że działania te są skoordynowane, prowadzone w sposób niegodny, anty pracowniczy, nie mający nic wspólnego z prawem i mimo, że zawodzą osoby na których związkowcy najbardziej powinni  liczyć,  to mogę wszystkich zapewnić, że załoga MPK jest zwartą drużyną, nie da się ograć i będzie walczyć do końca.

Zapewniam wszystkich Kielczan, jak i również wszystkich korzystających z naszego transportu, że załoga MPK, która z tak ogromną determinacją od dziesięciu lat realizuje transport publiczny na coraz lepszym poziomie nie zostawi pasażerów i  będzie gotowa  do obsługi komunikacji miejskiej już od pierwszego dnia Nowego Roku.

Poseł Bogdan Latosiński