8 marca 2018

„Gazeta Wrocławska” opublikowała artykuł w którym opisuje w jakich warunkach pracują wrocławscy kierowcy zatrudnieni przez firmę Michalczewski, która startowała w przetargu na obsługę komunikacji miejskiej w Kielcach i była promowana przez niektóre wpływowe, kieleckie środowiska. Dziennikarze ustalili, że kierowcy pracują o wiele dłużej niż wynika to z przepisów.

Takie informacje nie są jednak dla mnie niczym nowym. Już kilka miesięcy temu dochodziły do mnie niepokojące głosy o warunkach pracy kierowców z Wrocławia. Napisałem pismo w tej sprawie do państwowych instytucji odpowiedzialnych za kontrolę czasu pracy, zwróciłem w nim uwagę na to że zdaniem pracowników Spółki prowadzona jest podwójna ewidencja dla potrzeb kontroli i druga ewidencja służąca rozliczeniu godzin. Nie uzyskałem jednak satysfakcjonującej odpowiedzi. Bardzo dziwna jest również znajdująca się w artykule wypowiedz przedstawiciela Inspekcji Transportu, który stwierdził, że w tej sprawie Inspekcja ma „związane ręce”. Nie zgadzam się z tym i uważam, że informacje te można zweryfikować poprzez porównanie ilości zatrudnionych kierowców i wykonanych przez nich godzin (zgodnie z ustawą o czasie pracy kierowców) oraz zleconych i wykonanych przez Spółkę rozkładów jazdy za określony czas.

Czas pokazał, że miałem rację, gdy alarmowałem jak może wyglądać praca kieleckich kierowców, jeśli przetarg wygra firma Michalczewski.