7 września 2018

W ostatnim czasie media informowały, że NSZZ „Solidarność” rozważa odebranie honorowego członkostwa Lechowi Wałęsie ze względu na jego zaangażowanie w działania antyrządowej opozycji.

Nie mam wątpliwości co do tego, że Lech Wałęsa już dawno temu przeszedł na „złą stronę mocy”. W swoim artykule napisanym kilka lat temu pt. „Lechu, tak nie wolno” skrytykowałem Go za popieranie neoliberalnej terapii szokowej, która doprowadziła do złodziejskiej prywatyzacji, niszczenia zakładów pracy i polskiego przemysłu, utraty źródeł utrzymania milionów polskich pracowników, likwidacji szkół a także wspieranie rządów odpowiedzialnych za antypracowniczą politykę niszczenia i uelastyczniania prawa pracy, utrwalanie wyzysku w zakładach pracy, czy rozpowszechniania umów śmieciowych. Oskarżyłem Wałęsę o zdradę ideałów „Solidarności” i oddalenie się od interesów klasy pracującej, bo tak postrzegałem jego haniebne słowa nawołujące do „pałowania” protestujących przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego przez rząd PO-PSL. Z tych słów się nie wycofuję, bo uważam że Wałęsa jest symbolem tego, że nie wszystko w związku się udało, ale jednocześnie mam świadomość, że jest to już melodia przeszłości, a sam Wałęsa zaangażowany po stronie liberałów nigdy się nie zmieni i nie zrozumie swoich błędów. Odebranie mu honorowego członkostwa być może dla wielu oddanych i aktywnych członków ma znaczenie symboliczne i ja to szanuję, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że nie jest to najważniejsza kwestia nad którą powinniśmy obecnie debatować. Ewentualne odebranie honorowego członkostwa Wałęsie nawet jeśli jest moralnie słuszne, to nie sprawi, że problemy trapiące organizację znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Odnoszę się między innymi do doświadczeń moich oraz pracowników MPK Kielce, które opisywałem w ostatnich kilku felietonach. Przez ponad 30 lat mojego członkostwa w „Solidarności”, żyłem w przekonaniu że jesteśmy jedną drużyną, która w obliczu antyzwiązkowej nagonki w mediach głównego nurtu i establishmencie politycznym, wspiera się i dąży do tego samego celu. Jak bardzo złudne było to przekonanie, pokazały mi ostatnie 2,5 roku w trakcie których mam zaszczyt pełnić funkcję Posła na Sejm RP. Pomimo szumnych deklaracji wsparcia ze strony zarówno Regionu Świętokrzyskiego NSZZ „Solidarność”, jak i Pana Przewodniczącego Komisji Krajowej Piotra Dudy w czasie, gdy obejmowałem mandat oraz zobowiązania do wierności ideałom „Solidarności” bez względu na przynależność partyjną czy klubową, które jak każdy poseł wywodzący się ze związku podpisałem i z całym swoim przekonaniem realizuję w trakcie głosowań nad ustawami, byłem i jestem wraz z całą załogą MPK sukcesywnie ignorowany i odcinany od struktur związkowych. Mimo regularnej pomocy, którą przez lata otrzymywały od nas komisje zakładowe „Solidarności” w całym kraju, dziś traktuje nas się jak osoby gorszej kategorii, którym można nawet odmówić spotkania z władzami związku, czy nie odpisywać na liczne pisma.

„Elita” związku odcięła się od swoich korzeni, gdy dostała się na salony. Zapomniała o zwykłych członkach, którzy jeździli na demonstracje, wspierali związek w trudniejszych czasach, gdy rządziła formacja, która nie uznawała dialogu ze stroną społeczną. Dziś CI ludzie nie są już potrzebni, bo ważniejsze jest obsadzanie przysłowiowych „stołków, rozdawanie posad i to niejednokrotnie ludziom, których poglądy lub przeszłość nie licują z wartościami znajdującymi się w deklaracji programowej „Solidarności”. Wiele mówi się o potrzebie „odmładzania” struktur i takie słowa padają nawet z ust tych, którzy dzierżą władzę w związku od niepamiętnych czasów, ale ich działania przeczą deklaracjom, bo młodzi dostępu do stanowisk nie mają i nie są w stanie przebić się przez twardy mur cementowany przez „klany”, koterie i układy.

Jako parlamentarzystę reprezentującego klub Prawa i Sprawiedliwości cieszy mnie to, że obecnie mamy dobry, polityczny klimat do forsowania wielu propracowniczych i prospołecznych zmian, takich jak wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej, ograniczenie handlu w niedzielę, obniżenie wieku emerytalnego, czy program 500 plus. Jest to jednak krótki okres w całej historii III RP złożonej głównie z działań wymierzonych przeciwko polskim pracownikom. Należy umieć myśleć naprzód i szykować się również na gorsze czasy. W tym celu zarówno „Solidarność”, jak i inne związki zawodowe muszą zabiegać o nowych członków, promować osoby ze świeżymi pomysłami i sprawiać, żeby związki zawodowe dla młodych ludzi jawiły się jako atrakcyjne i warte zaangażowania swojego życia w ich działalność. Jest to szczególnie ważne z punktu widzenia cały czas bardzo niskiego uzwiązkowienia w Polsce w porównaniu do krajów Europy Zachodniej. Bazując na własnych doświadczeniach oraz patrząc na działania władz związku w skali krajowej, nie widzę jednak realnej chęci do tego żeby zmierzyć się z tymi problemami. Nie zajmuje się tym również prasa związkowa, na czele z „Tygodnikiem Solidarność” skupionym głównie na bieżącej polityce. Bardzo tego żałuję, bo wydaje się, że teraz gdy strona związkowa nabrała trochę wiatru w żagle, pojawiła się okazja do tego żeby się wzmocnić i reformować. Bez tego problemy, które teraz nie zostaną rozwiązane, w przyszłości mogą ulec nawarstwieniu i ujemnie wpłynąć na liczbę wartościowych osób angażujących się w działalność związkową, które po prostu będą zniechęcone tym co dzieje się za kulisami. Dojdzie do wymiany pokoleniowej, być może dziwaczne wypowiedzi Wałęsy odejdą na zawsze do lamusa, tak jak i On  sam, ale problemy zostaną.

Artykuł krytykujący Lecha Wałęsę zakończyłem pytaniem o to co się stało z ideałami, które ponoć kiedyś wyznawał, skoro swego czasu zachęcał rządzących do pałowania związkowców. Dzisiaj chciałbym zadać podobne pytanie władzom „Solidarności”. Co dziś zostało z tych ideałów i wartości o które od wielu lat podobno wspólnie walczymy?

Poseł na Sejm RP z rekomendacji NSZZ „Solidarności”

Były Przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w MPK Kielce

Przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Transportu Publicznego w Kielcach

 

 

 

 

Poniżej  kopia listu doręczonego Panu Prezydentowi Lechowi Wałęsie w dniu 14 listopada 2013r. na który  nie dostałem  odpowiedzi do dnia dzisiejszego.

 

 

                                                                                                  Kielce, dnia 14 listopad 2013 r.

 

                                                         Lechu, tak nie wolno

 

  Piszę wprost, jako związkowiec, samorządowiec i mieszkaniec dramatycznie doświadczonej ojczyzny zarówno przez swoich jak i obcych z pominięciem godności, przywilejów i zaszczytów jakich dostąpiłeś z woli Narodu.

     W dramatycznym, pełnym napięć i nieprzespanych nocy Sierpnia 80 i w latach następnych miałeś bezpośrednie poparcie ponad 10 milionowej rzeszy Polaków, nie licząc sympatyków z kraju i zagranicy. Byłem jako młody człowiek wraz z rodziną wśród nich. To co wówczas czyniłeś było klarowne, oczywiste i konieczne. Twój podpis sfinalizował gdańskie Porozumienie otwierające drogę do ustanowienia wolnych, niezależnych związków zawodowych, zniesienie cenzury i zagwarantowanie przez komunistów podstawowych dla Narodu praw obywatelskich i ludzkich.

         Byłem z Tobą w czasie trudnego procesu tworzenia Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego w czasie stanu  wojennego i podczas wyborów prezydenckich. Zapamiętałem deklaracje, wzniosłe obietnice, głoszone przez Ciebie z których nic konkretnego nie wynikło. Wbrew Twojej ,,dewizie” zamiast w skarpetkach puścić złodziei, puszczono ale robotników i miliony mieszkańców naszego KRAJU. Miałeś rozliczyć aferzystów i nic. Dla poprawy zapewne swojego samopoczucia umocniłeś lewą nogę, która w konsekwencji stała się złowieszcza. Nie zrobiłeś nic aby mając nazwisko i międzynarodową pozycję ustrojowa zmiana systemu z gospodarki planowanej na kapitalistyczną służyła rzeczywistym potrzebą i interesom Polaków, Ojczyźnie, a nie złodziejskim klikom. Stałeś się od dawna obojętny na dramatyczny los załóg pracowniczych ich rodzin tracących pracę. Brak Twojego głosu, stanowczego sprzeciwu w uprawianej przez ostatnie lata strategi, patologicznych prywatyzacji i zawłaszczania olbrzymiego majątku przez wpływowe grupy powiązane z władzą i układem biznesu. Nie słychać Twojego sprzeciwu wobec likwidowania stoczni, przemysłu okrętowego, motoryzacyjnego, metalowego i innych kluczowych dla Kraju sektorów gospodarki.

    Wbrew temu co było u podstaw powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego ,,Solidarność” stanąłeś z boku toczącej przez Solidarność walki z obecną koalicją o odrzucenie podwyższenia wieku kobiet i mężczyzn uprawniającego do świadczenia emerytalnego, mimo zebranych przez związek 2,5 miliona podpisów.

         Obojętne stały się dla Ciebie patologie na trwałe zadomowione w zakładach pracy. Elastyczny czas pracy, zatrudnienie milionów ludzi w Polsce na umowy śmieciowe, powszechny wyzysk, niskie płace i rosnące bezrobocie to realia znane z XIX wieku.

         Czy o taką POLSKĘ chodziło, taki katalog praw?

Nie możesz milczeć. Nie wolno Ci nie zauważyć ponad 2 milionowej rzeszy POLAKÓW desperacko szukających chleba za granicami Kraju. A co z brakiem opieki lekarskiej, nagminnie likwidowaniem szkół i łamaniem prze współcześnie rządzących podstawowych norm. Nie wolno dezerterować w obliczu dramatu wielu milionów POLAKÓW.

 

                                                                                                         PANIE PREZYDENCIE

         Ja prosty i zwykły robotnik zwracam się z pytaniem, co stało się z Tymi ideałami, łącznego na obchodach kolejnych rocznic nie ma razem z Panem robotników, ludzi okłamywanych, wyzyskiwanych oraz oszukiwanych. Gdzie Oni są, czy zasłużyli sobie na to, aby z ust swojego pierwszego Przywódcy, ,,JDOLA” słyszeli słowa, że powinno ICH się ,,PAŁOWAĆ”, jak to powiedziałeś podczas batalii o nie podnoszenie wieku emerytalnego. 

 

 

                                                                               Ze związkowym pozdrowieniem

                                                                                             Bogdan Latosiński

                                                                  Przewodniczący NSZZ ,,Solidarność” w MPK Kielce

 

Artykuł ukazał się w sierpniowym numerze pisma „Pasażer”