23 czerwca 2017

Po transformacji ustrojowej w polskiej polityce panował obiegowy mit według którego zwiększanie wydatków społecznych i interwencjonizm państwowy mający na celu poprawę jakości życia warstw najuboższych nieuchronnie prowadzić musi do zwiększania inflacji i ogólnej zapaści gospodarczej. Przekonanie to wynika wprost z neoliberalnej koncepcji gospodarczej polegającej na tym, że państwo powinno w jak najmniejszym stopniu ingerować w gospodarkę, a ta musi być zostawiona mechanizmom rynkowym i to one dopiero w dalekim przedziale czasowym mają szansę przyczynić się do wzrostu pensji i zmniejszania się ubóstwa. Ta koncepcja przyświecała działaniom większości rządów, ministrów w III RP. Jakie to przyniosło skutki? Ok. 40 proc. obywateli żyjących poniżej minimum socjalnego (według danych z 2015 roku), zanikający transport publiczny w małych miastach i na wsiach, rekordowa na skalę europejską liczba pracowników zatrudnionych na umowach śmieciowych i pozbawionych ubezpieczenia medycznego, rosnące nierówności społeczne, postępująca emigracja Polaków do krajów zachodnich, niewolnicza praca za niskie pensje. Poprzednia władza lubiła się chwalić wzrostem gospodarczym, ale nie lubiła mówić o tym, że owoce tego wzrostu dzielone były bardzo nierównomiernie i niesprawiedliwie.

Jednak tak naprawdę kłam mitowi mówiącemu o tym, że nie da się poprawiać wskaźników gospodarczych bez polityki „zaciskania pasa” i wysokich kosztów społecznych, zadały dopiero rządy Prawa i Sprawiedliwości. Pisałem już o tym wielokrotnie, ale jeszcze raz powtórzę, że przez 1,5 roku udało nam się wdrożyć rekordowo dużą liczbę programów prospołecznych i reform propracowniczych. Chodzi nie tylko o nasze sztandarowe projekty takie jak 500 plus czy Mieszkanie Plus, ale również o obniżenie wieku emerytalnego, podwyżki płac minimalnych, wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej, ustawę o podstawowej opiece lekarskiej dla każdego Polaka, Bardzo ważne były także ustawy likwidujące tzw. syndrom pierwszej dniówki i zapobiegające patologiom w funkcjonowaniu agencji tymczasowych. I choć media liberalnego nurtu alarmowały o tym, że reformy te będą miały katastrofalny wpływ na gospodarkę i zdestabilizują budżet państwa, to już teraz możemy powiedzieć, że nie miało to żadnego związku z prawdą. Czy budżet się załamał po wprowadzeniu programów społecznych 500 plus i Mieszkanie Plus? Nie! Wręcz przeciwnie. Dochody budżetu państwa w ciągu roku wzrosły o 0,875 mld złotych. Deficyt budżetowy wynosi 46,15 mld zł i obniżył się o 8,58 mld złotych. Jest to w dużej mierze zasługa działań rządu zorientowanych na walkę ze szkodliwym procederem wyłudzania VAT-u. Czy program 500 plus spowodował, że Polki i Polacy masowo zaczęli rzucać pracę? Nie! Za to zwiększyła się siła negocjacyjna pracowników, którym wielu pracodawców nie mogło już płacić „ochłapów”. Bardzo ważnym elementem jest zmniejszenie o ponad 90 proc. ubóstwa wśród dzieci. Czy minimalna stawka godzinowa doprowadziła do skokowego wzrostu bezrobocia jak przewidywali neoliberałowie? Również pudło, bo bezrobocie w Polsce cały czas spada i wyniosło w kwietniu 7,7 proc, wobec 9,3 proc. bezrobocia w krajach strefy Euro. Tym samym jesteśmy krajem z jedną z najniższych stóp bezrobocia w całej Europie. Co istotne, rosną też inne wskaźniki gospodarcze. Według danych Ministerstwa Rozwoju, Polska jest krajem o najwyższym wzroście PKB (4 proc.) wśród wszystkich gospodarek UE w pierwszym kwartale 2017 r.

Nie jest to z mojej strony żadna propaganda sukcesu. Mam świadomość, że wielu obszarach należy wykonać jeszcze mnóstwo pracy. Temu ma służyć między innymi przygotowywana przez Ministerstwo Rozwoju Strategia na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, szczególnie w segmencie dotyczącym wsparcia dla średnich miast i wyrównywania różnic pomiędzy biedniejszymi i bogatszymi regionami. Chciałem po prostu uświadomić, że na przykładzie konkretnych posunięć rządów Prawa i Sprawiedliwości, można prowadzić taką politykę, która służy zwykłym Polakom, a nie tylko elitom, a jednocześnie nie koliduje z dobrymi wskaźnikami gospodarczym i wzrostem gospodarczym. Wbrew temu co nam wmawiano, to nie są rzeczy, które się wykluczają. One się wręcz uzupełniają, bo wysoki poziom życia wszystkich grup społecznych jest gwarantem istnienia zdrowej, rozwijającej się i opartej o solidarne zasady gospodarki.

Poseł Bogdan Latosiński

Tekst ukazał się w czerwcowym numerze pisma „Pasażer”