22 grudnia 2016

Będziemy pracować krócej

W listopadzie Sejm przyjął prezydencką ustawę o przywróceniu poprzedniego wieku emerytalnego – 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Ustawa nie nakazuje wcześniejszego przejścia na emeryturę, jeśli ktoś będzie chciał pobierać wyższe świadczenie będzie mógł pracować dłużej. W głosowaniu brało udział 460 posłów, „za” głosowało 262 posłów, „przeciw” 149, a „wstrzymało się” 19. Przeciwko prezydenckiej ustawie, która do Sejmu trafiła w listopadzie 2015 r., głosowali posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Obniżenie wieku emerytalnego było jedną ze sztandarowych obietnic Prawa i Sprawiedliwości w kampanii wyborczej. Dotychczas wiek emerytalny wynosił 67 lat niezależnie od płci na skutek decyzji poprzedniego rządu PO-PSL. Decyzja ta spotkała się z bardzo dużym niezadowoleniem i oporem społecznym. Trzy lata temu w Warszawie odbyła się prawie 200 – tysięczna demonstracja pod hasłem  „Dość lekceważenia społeczeństwa” organizowania przez trzy największe centrale związkowe: NSZZ Solidarność, OPZZ i Forum Związków Zawodowych. Zjednoczeni protestowaliśmy nie tylko przeciwko podwyższaniu wieku emerytalnego, ale również przeciwko uchwalonym przez parlament zmianom w kodeksie pracy, wydłużającym okres rozliczeniowy czasu pracy, wysokości płacy minimalnej i brakowi uczciwego dialogu społecznego.

Biorąc pod uwagę co się działo w trakcie pierwszego roku kadencji rządu Prawa i Sprawiedliwości, można powiedzieć, że my tę walkę w końcu wygraliśmy. Dialog społeczny pomiędzy związkami zawodowymi a rządem w końcu powrócił, czego najlepszym dowodem jest działalność Rady Dialogu Społecznego. Oczywiście sam dialog byłby nieistotny, gdyby rząd nie realizował postulatów strony społecznej. Tymczasem rząd PiS zaledwie w ciągu roku nie tylko obniżył wiek emerytalny, ale wdrożył również programy społeczne: 500 plus, Mieszkanie Plus, przyjął ustawy blokującą komercjalizację szpitali oraz przeforsował propracownicze reformy, takie jak wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej, rekordowa podwyżka płacy minimalnej oraz najniższych emerytur i rent, wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy, zlikwidowanie syndromu pierwszej dniówki i zmiany w prawie zamówień publicznych, które zobowiązują pracodawców do oferowania pracowników umów o pracę zamiast śmieciówek. W przygotowaniu jest również reforma podatkowa mająca ulżyć przede wszystkim osobom najbiedniejszym. Lada moment Sejm przyjmie też ustawę o zakazu handlu w niedzielę dzięki której tysiące pracowników marketów będzie mieć wolne niedziele. To wszystkie reformy to nie „populistyczne kupowanie głosów” jak to przedstawiają liberalne, opozycyjne media, ale systemowe, połączone ze sobą i zazębiające się działania będące ukłonem w stronę niezamożnych, ciężko pracujących obywateli, których głos był w III RP systematycznie ignorowany. Z jednej strony mamy niższy wiek emerytalny i co za tym idzie możliwość skrócenia sobie „harówki”, z drugiej minimalną stawkę godzinową, która zrównuje minimalne pensje osobom pracującym na pozakodeksowych umowach i na etatach,  a w przyszłości ma sprawić, że pracodawcom nie będzie się opłacało zatrudniać pracowników na śmieciówkach. Pilnować tego ma PIP, która otrzymała dodatkowe kompetencje. Wszystko to uszczelnia system emerytalny, bo spora cześć pracowników na dziełach i zleceniach przez lata nie miała odprowadzanych składek emerytalnych i zdrowotnych. Skutkowało to niemożliwą do nadrobienia, stratą kilku lat składkowych oraz brakiem podstawowej opieki zdrowotnej (czemu zapobiegać ma niedawno przyjęta przez Sejm ustawa zapewniająca wszystkim Polakom opiekę lekarską). Uszczelnieniu systemu emerytalnego sprzyjać ma również likwidacja syndromu pierwszej dniówki, której głównym celem jest walka z zatrudnianiem „na czarno”.

Prawo i Sprawiedliwość poprzez uszczelnienie systemu naprawia błędy poprzedniego rządu, który doprowadził do rekordowo dużej na skalę europejską (1.4 mln) liczby pracowników zatrudnionych na umowach śmieciowych. Politycy PO i PSL chcieli naprawiać poprzedni system podwyższając wiek emerytalny, a jednocześnie pogłębiali jego zapaść poprzez bezczynność w sprawie śmieciówek niezapewniających w wielu przypadkach odprowadzania składek emerytalnych oraz problemu niskich pensji z minimalnymi składkami emerytalnymi. W istocie Platforma wraz z koalicjantem tworzyła w Polsce system niewolniczy i nie przejmowała się losem polskich emerytów promując nisko opłacaną harówkę na śmieciówce do późnej starości.

Wokół obniżenia wieku emerytalnego narosło wiele nieprawdziwych mitów. Opozycja twierdzi, że w budżecie nie ma na to pieniędzy, a państwo z tego powodu znacznie się zadłuży. Tymczasem kompetentni eksperci zauważają, że obecny system emerytalny uzależnia wysokość emerytury od wieku przejścia na nią i związku z tym w perspektywie długookresowej nie będzie mieć to wpływu na budżet, za to wiele osób nie będzie już skazanych na pracę do śmierci (w Polsce aż 38% mężczyzn i 17% kobiet umiera przed osiągnięciem 65. roku życia).

Jako poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz związkowiec, którym cały czas się czuję, cieszy mnie postawa mojego klubu oraz rządu. Mam również nadzieję, że w przyszłości Prezydent oraz rząd wezmą pod uwagę postulat „Solidarności” o powiązaniu wieku emerytalnego ze stażem pracy. Zawsze to będzie bliski mojemu sercu postulat i dlatego w dniu w którym obniżono wiek emerytalny, głosowałem również za przyjęciem poprawki klubu Kukiz15, która tę zasadę zawierała.

Poseł Bogdan Latosiński

Felieton ukazał się w biuletynie komunikacji miejskiej „Pasażer”